To bardzo fajne mieć obok siebie ludzi, którzy patrzą na Ciebie uważnie i w pewnym momencie powiedzą: "Stop, coś jest nie tak, zatrzymaj się". I wysłuchają, powiedzą co zrobić, będą opieprzali, gdy za mało śpisz (czyli zawsze) i przepędzali potwory spod łóżka. Bezinteresownie, mimo własnych problemów. Chociaż jestem tylko jakąś małolatą z problemami. Co ich obchodzę?
Tak, o Tobie piszę. Nie przeczytasz tego nigdy albo zerkniesz, gdy Ci podrzucę link. Dziękuję Ci. Bardzo Ci dziękuję, bo bez Twoich rad, bez tej jednej, bym sobie nie poradziła.
Nie, jeszcze nie jest dobrze. Dopiero zaczynam. Ale wiem, że będzie o wiele lepiej, niż by było. Że jakoś sobie poradzę. A jeśli nie, czeka na mnie jeszcze kolejna Twoja rada, ta z której boję się skorzystać. Taka na czarną godzinę.
Dziękuję, bardzo Ci dziękuję, G.